Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Mariusz Górski   (Eko)Kultura japońska
2

(Eko)Kultura japońska

Od początku lutego TVP Kultura emituje filmy spod znaku japońskiego studia Ghibli. Od razu pojawiły się porównania do ekologii. Nie zagłębiając się w sprawę, może się to wydawać prawdą. Już w pierwszej produkcji widzieliśmy zniszczony świat pokryty pleśniopodobnym lasem, wydzielający toksyczne gazy i zamieszkały przez wrogie owadopodobne bestie. Ekologia to proste tłumaczenie przeznaczone raczej dla zagranicznych odbiorców w Ameryce i Europie, którzy innego by po prostu nie zrozumieli. Na zachodzie nieraz już przeinaczano prawdziwe znaczenie kultur wschodu by czynić ją zrozumiałą, a wyniki takich działań raczej bywały groteskowe. W ten sposób gejsze przyrównano do prostytutek, samurajów do szlachty, konfucjanizm i taoizm do religii, a religię do... ekologii.

Dzisiejsi obywatele „kraju wschodzącego słońca” sami określają się jako „naród bez religii”, ale pozbywając się religii nie pozbywamy się sposobu myślenia i piętna odciśniętego w kulturze. Japonia jest krajem sintoistycznym. To religia animistyczna, czyli nadająca uduchowione cechy rzeczom, zwierzętom, roślinom i innym elementom środowiska np. kamieniom. Każda rzeka, wzgórze, stare drzewo, skała o odpowiednim kształcie, czy góra, może mieć ducha opiekuńczego. W wielu takich miejscach stawia się kapliczki i odprawia obrzędy poświęcone owym bóstwom. Gdy w XX wieku miasta rozrastały się, owe święte miejsca - chronione prawem kanonicznym i świeckim - bardzo często pozostawiano i budowano wokół nich. Motywy religijne nie są jedynymi, które wpływają na Japonię. Wyobraźmy sobie kraj nie co większy od Polski, w 2/3 górzysty, z 80% powierzchni zajętymi przez lasy i zamieszkały przez 120 milionów osób. Gdybym poszedł do jakiegokolwiek specjalisty od zagospodarowania przestrzennego w Europie i polecił zarządzać krajem o takich parametrach to prawdopodobnie zostałbym wyśmiany. Tymczasem Japończycy dysponują właśnie takimi warunkami. Duża część kraju jest najzwyczajniej trudno dostępna i zbyt stroma, albo niestabilna geologicznie i sejsmicznie, co wymogło dość specyficzne budownictwo. Brak gruntów zmusił ludzi do zamknięcia się w ciasnych i przeludnionych miastach, między którymi trudno odnaleźć granice administracyjne (tzw. Nippon Megalopolis). Nawet w tych miastach dba się o pozostawienie rozległych terenów zielonych i pierwotnego lasu. Więc, Japończycy dbają o zieleń? Tak, ale tylko tą którą widzą. W lasach nadal są znajdywane dzikie wysypiska powstałe jeszcze w latach 60 ubiegłego wieku. Do jedzenia używają drewnianych jednorazowych pałeczek, do których drewno sprowadzają z zagranicy.

W kulturze japońskiej nie ma też czegoś takiego jak stworzenie świata i apokalipsa. Świat zawsze istniał i zawszę będzie istniał. Może się zmieniać w najróżniejszy sposób, ale zawsze będzie to świat na który spory wpływ mają duchy, demony, albo bogowie. Ten pogląd nie jest zbytnio odległy od prawdy. W swojej historii Ziemia przechodziła różne fazy rozwoju, raz była rozgrzaną skałą, innym razem białą kulą pokrytą kilkukilometrową warstwą lodu (okres tzw. „Ziemi Śnieżki”), innym razem od bieguna do bieguna rozciągały się tropiki, jeszcze innym razem duże rejony świata pustynniały. Za każdym razem życie rozwijało się w najlepsze i powstawały nowe gatunki. Zachodnia koncepcja apokaliptyczna, zgodnie z którą rodzaj ludzki musi zginąć, a nasza „niebieska planeta” równie dobrze może się rozlecieć na kawałki, zupełnie do mnie nie przemawia. Za to jestem skłonny uwierzyć w ciągłość świata tak długą że nieosiągalną dla naszej myśli, kolejne wielkie wymierania i powstanie następnych gatunków. Człowiek jako jedno z naprawdę niewielu stworzeń jest w stanie przetrwać upadki kultur i inne zmiany trwające tysiące lat.

Obecni Japończycy oczywiście szanują ziemię, ale w ich wypadku wynika to nie z troski o środowisko naturalne w pojęciu zachodnim. Raczej z tego, że posiadając olbrzymi potencjał ludzki nie mają wystarczającej ilości gruntów nadających się do zagospodarowania. W ich przypadku ceny nieruchomości bardzo szybują w górę i marnotrawienie przestrzeni jest głupotą. Nie bez znaczenia jest też aspekt kulturowy i religijny. Od zawsze bezkrytycznie zżynali panujące trendy i rozwijali je na sposób zrozumiały tylko dla nich samych. Teraz dużo mówi się o ekologii i to też powielili.

Ten wpis czytano 2385 razy.
Na przykładzie Rosji, Ameryki Południowej, czy Indii można stwierdzić że wprowadzenie tego samego języka dla dużej części populacji jest możliwe. Inna kwestia to separatyzm, dialekty i mentalność.

Edukacja ekologiczna + Japonia + film = zły skutek. Chyba napisze o tym odrębny artykuł :) .
duchducha - Wtorek, 08 Marzec 2011 16:57
Ciekawy i ładny wpis. Kultura Japońska bardzo się różni od naszej. Jednak wielka globalizacja i unifikacja wszystkiego ciągle narasta. To nieuchronny proces. To także skutki postępu technicznego (a może przede wszystkim). Zastanawiam się, kiedy wszyscy będziemy mówić tym samym językiem?
A co do edukacji ekologicznej, moim zdaniem trzeba to robić bardzo ostrożnie, żeby nie przesadzać, bo niestety przeciwników też nie brakuje. Serdecznie pozdrawiam.
Paweł - Sobota, 05 Marzec 2011 11:47
Odsłon: 20174
Mariusz Górski
Z wykształcania politolog. Rzadko idę na kompromisy, ale szanuje zdanie innych. Cenię wolnomyślicielstwo i twórcze podejście.
<< Październik 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
       
zobacz wszystkie wpisy »