Społeczność
blog.ekologia.pl   Publicyści   Mariusz Górski   Ekologizm handlowy, czyli krótka refleksja
3

Ekologizm handlowy, czyli krótka refleksja

Dzisiaj przygotowałem sobie porcję yerba mate i otworzyłem nową paczkę cukru trzcinowego. Na tym pewnie by się skończyło, gdybym nie zastanowił się nad opakowaniem. „Cukier ekologiczny”, tak nazywał się ten produkt. Tylko co on ma wspólnego z ekologią? Zgodnie z definicją „ekologia to nauka zajmująca się badaniem struktury i funkcjonowania przyrody oraz badaniem oddziaływań między organizmami i między organizmami a środowiskiem”. Wszystko, co wykracza poza tę definicję nie jest ekologią, ale ekologizmem. Wymieniona definicja nic nie mówi o aktywnej, ani pasywnej ochronie środowiska. Bada i klasyfikuje, nic więcej. Więc jak to się stało, że mamy teraz do czynienia z zalewem (często wysoce przetworzonych) towarów z przedrostkiem „eko” oraz młodych idealistyczno-fanatycznie nastawionych młodych ludzi definiujących te towary za lepsze i do których nie dociera nic, co nie zgadza się z ich wąskim światopoglądem streszczającym się w słowach „cywilizacja techniczna i wysoce uprzemysłowiona jest zła”. Gdyby to była prawda to musiałbym założyć, że tryb życia społeczności nieprzemysłowych typowy dla Trzeciego Świata jest lepszy od naszego, ale tak nie jest. W tamtych częściach świata zdecydowanie mniej dba się o przyrodę niż w świecie zachodnim. W Ameryce Południowej mówi się wprost, że Europa (która zdążyła wytępić większą część lasów i zwierzyny) jest wystarczająco bogata, aby móc pozwolić sobie na ochronę przyrody, oni są biedni, a chcą osiągnąć zachodni stopień bogactwa i nie stać ich na takie działania. To jednak nie wyjaśnia, dlaczego na siłę zmienia się nazwy produktów w sposób zupełnie nielogiczny. Rozwiązanie tej zagadki znajduje nie w naukach przyrodniczych, lecz ekonomi i... informatyce. Część z was słyszało pewnie o dotcomach i ich spektakularnym upadku. Na ostatnim przełomie wieku doszło do dość ciekawych spekulacji. Na fali postępu informatycznego wiele firm zaczęło bardzo dużo zarabiać na giełdzie dzięki poszerzaniu działalności o internet, a nawet jeśli tylko zapowiedziały, że mają zamiar taką podjąć. Wszystko runęło niczym domek z kart, gdy okazało się iż firmy te nie są w stanie generować zadowalających faktycznych zysków. Mamy tutaj podobny schemat. Usiłuje się stworzyć nowy rynek poprzez nadbudowę ideologiczną i zmiany nazewnictwa produktów już istniejących. Nie mam wątpliwości, że te tendencje odejdą w końcu do lamusa, ale nie będzie to tak szybkie, jak w przypadku dotcomów. Przede wszystkim generują one zyski, często spore, dlatego ten rodzaj handlu zacznie się coraz bardziej rozdrabniać na nurty coraz bardziej abstrakcyjne względem przyrody, aż w końcu zupełnie się rozmyje i zniknie. Dlaczego? Tu nie chodzi o przyrodę tylko o handel i pieniądze. Jednakże stan ekologizmu handlowego nie może trwać wiecznie.

Wszystko prowadzi do pewnego zasadniczego pytania. Czy ekologizm handlowy jest zły? Pewnie was zadziwię, ale odpowiem „nie”. Podobnie jak dotcomy dały impuls do działania i przyśpieszyły budowę infrastruktury informatycznej o kilkadziesiąt lat, tak ekologizm handlowy może mieć pozytywne skutki. Przede wszystkim zarabia się na handlu i pośrednictwie, zapewniamy pracę wielu osobom także z krajów Trzeciego Świata oraz wzrasta świadomość konsumencka. Sam nazwałbym to raczej „niezamierzonymi wypadkami przy pracy”, ale to nie zmienia faktu, że należy zaliczyć je po stronie plusów.

Ten wpis czytano 2163 razy.
Dodaj komentarz...
Gość - Poniedziałek, 21 Listopad 2011 14:16
Zgadzam się z Panem, ale nie do końca. Ekologizm wszedł w modę i owszem słówko "eko" na produktach napędza handel. Niestety cz esto z prawdziwą zdrową żywnościa niewiele ma wpólnego. Na opakowaniu często drobniutkim druczkiem wymienione jest niejedno E - ileś tam poprawiające smak lub kolor. Jeśli zmieszamy trochę prawdy i trochę kłamstwa to ta hybryda na pewno nie będzie ani ekologiczna, ani ekologizmowa, że o uczciwoścci handlowej nie wspomne.
Gość Inguna - Czwartek, 21 Kwiecień 2011 22:53
W pełni się zgadzam. Takie językowe zabiegi są obliczone na głupotę społeczeństw, bo ,nie czarujmy się, znaczna większość jest słabo wykształcona i mało co wie o otaczającym ją świecie. Jakiś czas to będzie działać - potem przyjdzie moda na co innego. I tak dalej do nowego "nowego". :-)
Waldemar - Piątek, 15 Kwiecień 2011 14:42
Odsłon: 20177
Mariusz Górski
Z wykształcania politolog. Rzadko idę na kompromisy, ale szanuje zdanie innych. Cenię wolnomyślicielstwo i twórcze podejście.
<< Październik 2017 >>
PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   
       
zobacz wszystkie wpisy »